Recenzja książki nr 40. Złapać milionera – Max Monroe

Jak może się skończyć romans z szefem? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w książce, Złapać milionera, która ukazała się nakładem wydawnictwa Filia. W tej powieści znajdziecie wszystko: płomienny romans, nieporozumienia i sporą dawkę humoru. Lubicie nieco bajkowe historie? Jeśli tak, to ta książka się wam spodoba.

Continue reading “Recenzja książki nr 40. Złapać milionera – Max Monroe”

Ciemniejsza strona Greya - E L James - Simply everything

Recenzja książki nr 27. Ciemniejsza strona Greya – E L James

Seria “Pięćdziesiąt odcieni” od zawsze budzi wiele sprzecznych uczuć. Jedni ją uwielbiają, a inni nienawidzą. Nikt jednak nie pozostaje obojętny. Prowadzona ciekawością postanowiłam sprawdzić o co tyle szumu. W efekcie przeczytałam 2 części: “Pięćdziesiąt twarzy Greya” (recenzja już na blogu) “Ciemniejsza strona Greya”. Jakie wrażenie zrobiła na mnie druga książka dowiecie się z tego posta.

Continue reading “Recenzja książki nr 27. Ciemniejsza strona Greya – E L James”

Recenzja książki nr 17. „Pięćdziesiąt twarzy Greya” – E L James

Recenzja książki nr 17. „Pięćdziesiąt twarzy Greya” – E L James

Recenzja książki Pięćdziesiąt twarzy Greya - E L James
Książka “Pięćdziesiąt twarzy Greya”od początkowo budziła wiele emocji. Jedni ją polubili, inni uznali za kontrowersyjną, ale nie pozostała obojętna. Mówi się, że E L James zapoczątkowała tą książką literaturę erotyczną. Można powiedzieć, że przetarła szlak. Już od dawna zastanawiałam się na czym polega fenomen popularności tej serii… Przeczytałam i teraz już chyba wiem…



Główną bohaterką jest 21-letnia Anastasia Steele. Młodziutką studentkę literatury angielskiej poznajemy w dniu, gdy musi przeprowadzić wywiad do studenckiej gazety. W ten sposób pomaga koleżance, która właśnie się rozchorowała. Gdy poznaje młodego i tajemniczego przedsiębiorcę Christiana Greya, coś zaczyna między nimi iskrzyć.
Recenzja książki Pięćdziesiąt twarzy Greya - E L James


Dzień wywiadu zapoczątkował ciąg wydarzeń, które wprowadzają Anastasię w świat perwersyjnego seksu BDSM i mrocznych pragnień. Zaczyna się dziwny romans, który wciąga i pogrąża. Cała książka opowiada tylko o tym, co dzieje się między Aną i Christianem.


Pierwsze, co rzuca się w oczy to bardzo, ale to bardzo prosty język. Nie wiem na ile jest to wina tłumaczenia, ale trochę dziwnie mi się czytało tę książkę. Do tego ciągle pojawiający się przymiotnik „sardoniczny”. Zbyt wyszukane słowo do powszechnie panującej prostoty językowej. Rzeczą przeszkadzającą były też wulgaryzmy, które często pojawiały się w niewłaściwych miejscach. Psuło to nastrój i rozpraszało uwagę. Do uwag o języku należy również dodać powtarzające się w nieskończoność: rety, jęczę, głośno wciąga powietrze, przelecieć i jasny gwint, rozpadam się na milion kawałków… To było po prostu nudne.
Do minusów muszę też zaliczyć fragmenty o „wewnętrznej bogini” Anastasii. Co to u licha miało być? I po co? Te fragmenty nie wnoszą nic ciekawego czy nowego do książki.
„Pięćdziesiąt twarzy Greya” nie byłaby taką złą książką, gdyby autorka skupiła się bardziej na skomplikowanych relacjach między Anastasią i Christianem, a mniej na seksie. Liczne opisy ich zbliżeń były nudne i podobne do siebie. Powiedziałabym nawet, że mało oryginalne jak na „taką” książkę. Za dużo tego było i czasem się nudziłam.

Recenzja książki Pięćdziesiąt twarzy Greya - E L James
No dobrze, było o minusach, które zawsze jakoś bardziej rzucają mi się w oczy, teraz czas na plusy.
Podobało mi się, że autorka położyła duży nacisk na bezpieczny seks. Każdy sposób uświadamiania młodych ludzi jest dobry. Mogłaby to zrobić trochę subtelniej, ale nie czepiajmy się drobnostek.
Podoba mi się historia skomplikowanej miłości. Nie mówi się tu wprost o uczuciu, a jednak niejednokrotnie czytelnik wie, że bohaterów połączyło coś więcej niż pożądanie. Akcja toczy się w ciekawy sposób. Prawie do końca zastanawiałam się, czy Ana podpisze umowę. Ciekawa też jestem jak dalej potoczą się losy bohaterów. Czy tajemniczy Grey będzie potrafił się zmienić? Czy Ana da mu szansę? I co z tego wyniknie? Na pewno sięgnę po kolejne części.
Myślę, że książka „Pięćdziesiąt twarzy Greya” może się spodobać wielu kobietom. Owszem, ma swoje minusy. Mimo to budzi drzemiące gdzieś w zakamarkach podświadomości ukryte, mroczne pragnienia i to jest jej największy atut. To taki rozbudowany Harlequin, który dobrze się czyta. Opowiedziana historia wciąga. Chcemy poznać tajemnice Greya i dowiedzieć się, co dalej zrobi młodziutka Anastasia. To wszystko sprawia, że zapominamy o mankamentach. To chyba właśnie jest fenomen tej książki i całej serii.

A jaka jest Wasza opinia o pierwszej części trylogii? Czytaliście?
Napiszcie swoje wrażenia w komentarzach.


Tytuł:Pięćdziesiąt twarzy Greya
Autor: E L James
Seria:Pięćdziesiąt odcieni, Część 1
Wydawnictwo: Sonia Draga
Ilość stron: 608
Rok wydania: 2012
ISBN: 978-83-7508-597-6

Recenzja nr 13. „Świąteczne dzwonki” – Sarah Morgan

Recenzja nr 13. „Świąteczne dzwonki” – Sarah Morgan

Świąteczne dzwonki - Sarah MorganPierwsza recenzja po długiej przerwie.
Zima to czas, który zawsze kojarzy mi się ze świętami Bożego Narodzenia. W okresie świątecznego szaleństwa warto sięgnąć po zimowe powieści opowiadające o śniegu, mrozie, prezentach pod choinkach i zawiłościach ludzkich losów. Ja bardzo nie lubię zimna i wolę o nim czytać niż go doświadczać. Książki dają mi wytchnienie, pozwalają się zrelaksować i wprawiają mnie w świąteczno-zimowy nastrój (i nie pozwalają zmarznąć). Jedną z takich książek są „Świąteczne dzwonki”. Opowieść o pracoholiczce po przejściach, która niespodziewanie odkrywa płomienną miłość w mroźnym i bardzo malowniczym ośrodku dla turystów.

Akcja tej nastrojowej powieści rozgrywa się w okresie bożonarodzeniowym. Dwoje bohaterów nie spodziewa się jak bardzo te święta zmienią ich życie.
Ona – Kayla Green, to 28-letnia pracoholiczka specjalizująca się w Public Relations. Ciężko pracuje na swoje sukcesy. Niestety nie są one w stanie stłumić uczucia samotności, które nasila się szczególnie w czasie Bożego Narodzenia. Kayla skrywa tajemnicę, którą stopniowo ujawnia. Jadąc na święta do zasypanego śniegiem ośrodka chce uciec przed bożonarodzeniową wrzawą i skupić się na pracy.
On – Jackson O’Neil, to zabójczo przystojny biznesmen, który zrezygnował z własnej firmy by ratować rodzinny interes – ośrodek turystyczny Snow Crystal. Jego sukces zależy od zdolności Kayli.

Jackson ma dość liczną rodzinę, która nie ułatwia mu zadania. Czy wyalienowana specjalistka od marketingu będzie potrafiła przekonać seniora rodu i uratuje Snow Crystal przed bankructwem? Czy Kayla i Jackson będą potrafili skupić się na pracy, gdy bez przerwy między nimi iskrzy?
„Świąteczne dzwonki” to lekka i wciągająca opowieść. Czyta się szybko i z narastającym zaciekawieniem. Sarah Morgan zadbała o zimowy i świąteczny nastrój. W książce iskrzy przez cały czas nie tylko śnieg na mrozie. Niespodziewana miłość podgrzewa atmosferę. Zdecydowanym atutem są wyraziste portrety bohaterów. Sporo się o nich dowiadujemy i dzięki temu wydają się nam bliżsi. Pomaga to również w zrozumieniu ich postępowania i ubarwia całą opowieść.
Książkę przeczytałam niedawno, bo na początku stycznia. Chciałam sobie przedłużyć świąteczny nastrój. Nie spodziewałam się, że ta powieść tak bardzo mi się spodoba. Plusów jest dużo. Ciekawa, niebanalna akcja, skonstruowana tak, że wciąga z każdym akapitem coraz mocniej. Do tego intrygujące postacie, które poznajemy stopniowo. Autorka potrafi zaskoczyć czytelnika. Urzekły mnie opisy zimowych krajobrazów gór Vermontu. Czułam się tak, jakbym była tam razem z bohaterami. Zima w zestawieniu z gorącym romansem okazała się bardzo ciekawym, klimatycznym połączeniem. Sarach Morgan stworzyła bardzo seksowną opowieść, w której dużo się dzieje. Czytelnik nie będzie się nudził.
Polecam nie tylko na święta.
Tytuł: Świąteczne dzwonki
Autor: Sarah Morgan
Wydawnictwo:HarperCollins
Ilość stron:432
Rok wydania:2015
ISBN: 9788327616951