Turcja – Jak zaczęła się moja turecka przygoda?

Turcja – Jak zaczęła się moja turecka przygoda?

Trochę długo zwlekałam z napisaniem pierwszego posta o Turcji. Miało na to wpływ kilka czynników. Temat jest złożony i trudno mi było zdecydować od czego zacząć. Teraz jednak przy rytmach tureckich piosenek nadrabiam tę zaległość. Opowiem wam jak trafiłam do tego wielkiego barwnego kraju.

 

Turcja – początek

Rozpoczynając opowieść musimy się cofnąć  do 2009 roku. Późną wiosną postanowiłam poszukać pracy w turystyce. Byłam na drugim roku studiów i miałam za sobą kurs pilota wycieczek. Naiwnie sądziłam, że praca rezydenta biura podróży jest łatwa i przyjemna. Nic bardziej mylnego, ale o tym później.

 

W tamtym czasie byłam zauroczona Egiptem. Zawsze lubiłam historię starożytną, a widok bezkresnej pustyni mnie zachwycił. Jak łatwo się, to właśnie tam chciałam pracować w wakacje. Po dwóch kursach, które odbyły się w Hurghadzie nie chciałam słyszeć o innym miejscu.

 

Marmaris. Pomnik Atatürk'a - pierwszego prezydenta Turcji
Marmaris. Pomnik Atatürk’a – pierwszego prezydenta Turcji
 

Los okazał się przekorny. Jedyne biuro jakie się wtedy odezwało zaproponowało mi pracę w Turcji. Byłam zaskoczona. O Turcji nie wiedziałam nic poza położeniem geograficznym i paroma informacjami z czasów szkoły. Wówczas był to kraj, którym się zupełnie nie interesowałam. Nie miałam pojęcia jak tam wygląda życie i praca.

 

Czasu na zastanowienie miałam niewiele. Do dziś nie wiem, co mnie podkusiło, żeby się zgodzić… Patrząc z perspektywy czasu sądzę, że przyczyną była niewiedza. Porwałam się z motyką na słońce, ale wówczas nie zdawałam sobie z tego sprawy. Byłam podekscytowana tym, że dostałam pierwszą w życiu pracę. Tylko to się liczyło.

Turcja – czas do pracy

Marmaris. Główna ulica
Marmaris. Główna ulica
 

Co było później? Ano trzeba było załatwić formalności. Wiązało się to z wyjazdem do Warszawy – tam znajdowała się siedziba biura podróży. Turcja nie jest w UE więc trzeba też było załatwić wizę z pozwoleniem na pracę. Jak sobie przypomnę w jakim tempie wszystko było załatwiane, to trudno uwierzyć, że się udało.

 

Po przyjeździe również nie było łatwo. Z lotniska trafiłam prosto do biura lokalnego kontrahenta w Marmaris. Tam dostałam koszulkę firmową, telefon i… listę transferu wylotowego. Nigdy wcześniej nie byłam w tej miejscowości. Nie byłam w ogóle w tym kraju. Nie znałam hoteli, ani ich lokalizacji. Język turecki również był mi obcy. Tymczasem miałam zabrać z hoteli na lotnisko ok 40 osób (duży autokar). Chyba nie muszę mówić, że się bałam i stresowałam. Na szczęście trafiłam na bardzo miłego kierowcę. Popatrzył na listę  hoteli i już wiedział jak jechać.

 

Tamtego dnia czekała mie jeszcze jedna atrakcja – transfer przylotowy. Nie pamiętam jak to z nim było. Na szczęście obyło się bez przygód. Po powrocie zostałam zakwaterowana w mieszkaniu pracowniczym, w którym mieszkałam razem z drugą rezydentką, z którą miałam pracować. Jak łatwo się domyślić po całym dniu pełnym wrażeń byłam padnięta.

 

Efez. Domek Maryi
Efez. Domek Maryi
 

Pierwsze dwa tygodnie były bardzo intensywne. Mnóstwo nauki. Uczyłam się jak wyglądają spotkania informacyjne (taki dodatkowy kurs do tego, co już umiałam), a w wolnych chwilach jeździłam na wycieczki. Łatwiej opowiadać o tym, co się samemu widziało.

 

I tak kochani zaczęła się moja przygoda z Turcją i zawodem pilota rezydenta. Początki były trudne i bardzo stresujące. Doskwierało zmęczenie. Ale z każdym dniem radziłam sobie coraz prościej. Im lepiej poznawałam Turcję i jej mieszkańców, tym bardziej lubiłam i podziwiałam ten wyjątkowy kraj. Bardzo szybko zaczęłam się czuć w Marmaris jak w domu. Widziałam przez lata prawie wszystkie tureckie kurorty turystyczne, ale żaden nie jest tak piękny jak Marmaris.

 

Spotkanie informacyjne w jednym z hoteli w Marmaris
Spotkanie informacyjne w jednym z hoteli w Marmaris
 
Marmaris. Spektakl muzyczny "Ognie Anatolii"
Marmaris. Spektakl muzyczny “Ognie Anatolii”
 
Marmaris. Panorama miasta
Marmaris. Panorama miasta
 
Marmaris. Widok z twierdzy
Marmaris. Widok z twierdzy
 
Turcja. Marmaris. Panorama miasta
Marmaris. Panorama miasta
 

 

Oto moja historia. Jak Wam się podoba? Przeżyliście może coś podobnego? Podzielcie się Waszymi historiami w komentarzu.

 

Zakochana w książkach i w Turcji. Wielbicielka aromatycznej herbaty, kawy i czekolady, pięknych zegarków, delikatnej biżuterii i eleganckich strojów... Ostatnio próbuję swoich sił jako grafik komputerowy. Projektuję logotypy dla blogów i firm. Zapraszam do mojego sklepu Simply everything Shop.




0 Udostępnień